Aktualności

W cyklu naszych #RODMkomentarzy eksperci poruszają różne zagadnienia ze "sceny" międzynarodowej. Tym razem naszym gościem był dr Krzysztof Iwanek (Ośrodek Badań Azji Centrum Badań nad Bezpieczeństwem Akademia Sztuki Wojennej), który wyjaśniał zagadnienia związane z kryzysem w Pakistanie.

"Armenia - Azerbejdżan - na Kaukazie bez zmian?".

Uprzejmie informujemy, że z inicjatywy polskiej Akademii Dyplomatycznej  17 instytucji kształcenia dyplomatycznego z całego świata wydało w dniu dzisiejszym wspólne oświadczenie potępiające agresję Federacji Rosyjskiej na Ukrainę i wzywające do zakończenia działań wojennych.

Regionalny Ośrodek Debaty Międzynarodowej w Krakowie oraz Ośrodek Myśli Politycznej zapraszają na rozmowę w ramach cyklu #PolitykaWedługKobiet.

Regionalny Ośrodek Debaty Międzynarodowej w Krakowie oraz Ośrodek Myśli Politycznej serdecznie zapraszają na spotkanie autorskie z Dominiką Ćosić o książce "Balkan Express".
Spotkanie odbędzie się 29 grudnia (środa) o godzinie 17:00 w Kawiarni Literackiej (Kraków, ul. Krakowska 41)
 
Zapraszamy serdecznie!
 
Podczas spotkania będzie możliwość zakupienia książki.
 
Zadanie dofinansowane ze środków Ministerstwa Spraw Zagranicznych RP
Regionalny Ośrodek Debaty Międzynarodowej w Krakowie i Ośrodek Myśli Politycznej zapraszają na wykład w cyklu "Klasycy filozofii o polityce międzynarodowej" o myśli politycznej Carla Schmitta pt. “Powstanie i upadek europocentrycznego porządku światowego w ujęciu Carla Schmitta”.
Przedstawi go dr Arkadiusz Górnisiewicz z Katedry Filozofii Polityki Instytutu Nauk Politycznych i Stosunków Międzynarodowych UJ. Autor - znaczącej w tym kontekście - książki "Wojna i nomos. Carl Schmitt o problemie porządku światowego", która ukazała się nakładem wydawnictwa Universitas w 2020 roku. Link do książki: https://www.universitas.com.pl/produkt/3993/Wojna-i-nomos-Carl-Schmitt-o-problemie-porzadku-swiatowego 
Będzie to ostatni wykład w cyklu o klasykach filozofii. Dotychczas spojrzeliśmy w nim na myśl Machiavellego, Włodkowica, Grocjusza, Tukidydesa, Burke'a i Kanta.
Wykład odbędzie się 9 grudnia (czwartek) o godzinie 18:00 i będzie transmitowany za pośrednictwem mediów społecznościowych (Facebook) RODM Kraków.
Serdecznie zapraszamy do udziału w wykładzie!
Podczas transmisji będzie możliwość zadawania pytań w dyskusji na Facebooku oraz na Twitterze.
Zadanie dofinansowane ze środków Ministerstwa Spraw Zagranicznych RP. 

Zapraszamy Państwa do zapoznania się z podsumowaniem debaty o realnej polityce Unii Europejskiej wobec Bałkanów Zachodnich - deklaracjach, zapowiedziach i politycznej praktyce.

Dnia 23.09.2021 r. odbyła się debata w RODM Kraków w trybie on-line pod tytułem  „Unia Europejska a Bałkany Zachodnie”, jej gośćmi byli prof. Piotr Bajda, red. Dominika Cosic i dr Marta Szpala.

Moderująca spotkanie Karolina Wanda Olszowska zaczęła od ogólnego pytania skierowanego do wszystkich, a mianowicie jak wyglądają aktualne nastroje zarówno na Bałkanach, jak i w UE w stosunku do Bałkanów i potencjalnego rozszerzenia. Profesor Piotr Bajda mówił, że jest to trudniejszy okres, ponieważ sam nie mógł być na Bałkanach jak i wiele innych osób, jednak trzeba spojrzeć na Bałkany Zachodnie poprzez oczy Europy Środkowej i Grupy Wyszehradzkiej (V4). Pandemia spowodowała to, że zniwelowanie kryzysów wewnętrznych było najważniejsze. Druga rzecz to to, że pomimo wszystkich tych trudności, patrząc na działanie V4 to jest ona jedynym ośrodkiem w ramach UE który w regularny podejmuje temat Bałkan zachodnich i stara się on lobować na rzecz europeizacji tego regionu.

Pani redaktor Dominika Cosic obserwuje sytuację głównie z perspektywy brukselskiej, z jednej strony są instytucje, którym zależy na przyspieszeniu tego procesu integracji, a z drugiej jest większa grupa, która uważa. że UE powinna skupić się na swoich problemach. Porusza to, że zarówno Węgrom, jak i części europosłów zależy na przyspieszeniu integracji. Nową przeszkodą jest kwestia językowa i historyczna między Bułgarią a Macedonią. Francja i Niemcy przychylają się Bułgarii gdyż po rozszerzeniach z 2004, które nie były w 100% sukcesem nie są tak chętni dalszym poszerzeniom, brakuje głosu Wielkiej Brytanii, która była orędownikiem powiększania UE.

Następnie pani dr. Marta Szpala mówi, że dominują dwa główne uczucia na Bałkanach, jedno to poczucie alienacji i opuszczenia przez partnerów unijnych, a drugie to zagubienie. Pandemia bardzo uderzyła w Bałkany, są to kraje głównie turystyczne i sam powrót diaspory do Bałkanów powoduje wzrost PKB jak i przyjazd turystów, teraz w Czarnogórze spadek był o 15% PKB. Dodatkowo uczucie alienacji spowodowane jest zakończeniem bezwizowego przyjazdu do Europy, teraz wiele z nich musi mieć konkretne zaproszenia na np. konferencje, debaty itp. Wykluczono również Bałkany Zachodnie z Konferencji o Przyszłości Europy co pogłębiło to uczucie odosobnienia. Pani Marta tak naprawdę wykazała, że UE coraz bardziej oddala się a nie przybliża od Bałkanów Zachodnich, chociażby Kosowo dalej jest w kolejkach ambasad, jeśli chodzi o załatwienie bezwizowych przejazdów do UE.

Dodała, że nie ma zbytnio innej alternatywy dla Bałkanów Zachodnich jak Unia Europejska. Zarówno Rosja jak i Chiny bardziej starają się tam o wpływy, gdyż wykorzystają je jako narzędzie do własnych celów, a nie sam cel w sobie.

Czy Unia Europejska ma jakiś plan na to co zrobić z Bałkanami Zachodnimi, jeśli ich nie przyjmą, jakieś inne plany współpracy? Pani Dominika przedstawia analogiczną sytuację Turcji, która od 40 lat czeka w kolejce do dołączenia. W Turcji nastąpiły nastroje eurosceptyczne, woleliby oni mieć jasną sytuację niż być ciągle odkładani na bok. Obawy są takie, że podobna sytuacja może wystąpić na Bałkanach Zachodnich, powoli będzie budować się rozczarowanie i nastroje antyeuropejskie. Turcy mają inną sytuację, są oni silniejsi, mają dużą armię i są niemałym krajem.

Ostatnie pytanie dotyczyło tego, dlaczego Grupa Wyszehradzka jest podmiotem zainteresowanym w tym regionie oraz czy Polska rzeczywiście coś robi w celu tego aby zbliżyć Bałkany do Unii Europejskim, deklarowaliśmy pomoc w rozszerzeniu i czy jest ona po prostu słowem rzuconym na wiatr? Profesor Bajda najpierw odnosząc się do swoich poprzedniczek uważa, że jest to trochę przerażający scenariusz. Przedstawia on scenariusz, w którym Bałkany deklaratywnie otworzyły się na Chiny, co wywoła reakcję USA, a wtedy UE może się obudzi jak i przywódcy Europy Zachodniej. Pierwszy raz Unia się skurcza a nie rozszerza, Macedonia podjęła ogromny wysiłek, aby dołączyć do wspólnoty, a dalej czeka w kolejce. Profesor wyraził swoją obawę odnośnie do tego, że V4 jest zbyt słabym aktorem aby narzucić jakąś narrację europeizacji Bałkanów, Polska jako największy członek dalej jest w tym temacie niezbyt zaawansowana.

Zapraszamy do lektury podsumowania z wykładu Adama Talarowskiego o myśli politycznej polskiego uczonego Pawła Włodkowica i polskiej szkole prawa międzynarodowego:

22 lipca 2021 odbył się trzeci już wykład z serii „Klasycy filozofii o polityce międzynarodowej” zorganizowany przez Regionalny Ośrodek Debaty Międzynarodowej w Krakowie i Ośrodek Myśli Politycznej na platformie Facebook. Po dwóch wykładach podejmujących to zagadnienie kolejno u Tukidydesa autorstwa prof. Piotra Kimli (UJ) i Hugo Grocjusza autorstwa prof. Bogdana Szlachty (UJ), wykład o Pawle Włodkowicu i polskiej szkole prawa międzynarodowego poprowadził Adam Talarowski (Uniwersytet Warszawski, Teologia Polityczna). Wykład moderowała Agnieszka Tarnowska.

             Po odnowieniu w 1400 roku Akademii Krakowskiej (Uniwersytetu Jagiellońskiego) przez króla Władysława Jagiełłę oraz Jadwigę Andegaweńską uniwersytet ten stał się ośrodkiem działań dla wielu uczonych polskiego pochodzenia, a wykształconych poza Polską – między innymi Pawła Włodkowica, czy Stanisława ze Skarbimierza. Paweł Włodkowic pochodził z Ziemi Dobrzyńskiej – jednej z ziem spornych w konflikcie pomiędzy Polską a Zakonem Krzyżackim, który zaogniał się przez pierwszą dekadę XV wieku aż do kulminacji w postaci otwartej wojny. Walkom zbrojnym towarzyszyły wzajemne oskarżenia oraz walka propagandowa – między innymi o fałszywe nawrócenie Jagiełły (ze strony Zakonu) czy o przedstawianie fałszywej wizji rzeczywistości (wobec Krzyżaków). Ważną rolę w tym konflikcie pełnił Paweł Włodkowic – promował on wizję Króla Władysława Jagiełły jako króla chrześcijańskiego duchem jeszcze przed przyjęciem przez niego chrztu oraz wizję Krzyżaków jako zakonu odchodzącego od swojej pierwotnej misji, działającego niezgodnie z chrześcijańskimi zasadami. W trakcie gdy Krzyżacy powoływali się na prawo papieskie i kościelne, strona polska powoływała się na wychodzące z prawa naturalnego, prawo narodów (nazwane przez prowadzącego ius gentium).

Paweł Włodkowic uważał, na mocy prawa naturalnego, że poganie mają takie samo prawo do samostanowienia i rządzenia swoją ziemią jak chrześcijanie swoją. Papież Innocenty IV już w XIII wieku prezentował podobne poglądy do Włodkowica – uznał, że żaden chrześcijanin, nawet Cesarz, nie ma prawa walczyć z poganami wyłącznie z racji bycia poganami. W czasie procesu polubownego z lat 1412-13 Andrzej Łaskarz przy pomocy tych samych argumentów – prawa dziedzicznego Wielkich Książąt Litewskich do Żmudzi oraz prawa własności przysługującego również poganom – odpychał argumentację krzyżacką, jakoby to celem istnienia zakonu była „inwazja, eksterminacja” pogan na mocy praw papieskich, kościelnych czy cesarskich, co jest niezgodne z prawem narodów.

Sobór w Konstancji został zwołany z kilku powodów, z których najważniejszym było rozwiązanie kwestii tzw. Wielkiej Schizmy – w czasie zwoływania soboru było trzech uważających się za prawowitych papieży. Był ważny również dla Czechów, ponieważ to podczas tego soboru pojmany, skazany i spalony na stosie został Jan Hus. Również na tym soborze podjęto kwestię konfliktu polsko-krzyżackiego. Przewodnictwo nad stroną polską przejął Paweł Włodkowic. Rozwijał on myśl św. Tomasza z Akwinu pod kątem prawa naturalnego, i wprowadził w praktykę prawa międzynarodowego zagadnienia teoretyczne. W ten sposób postawił fundamenty pod ideę prawa do samostanowienia narodów.

8 lipca 2021r. odbył się wykład w ramach działalności naukowej i edukacyjnej RODM Kraków i OMP, w ramach którego prof. dr hab. Bogdan Szlachta wygłosił wykład pt. „O myśli politycznej i prawnej Hugo Grocjusza” w ramach cyklu wykładów pt. „Klasycy filozofii a polityka międzynarodowa”. Wykład można podzielić na dwie części;  pierwsza odnosiła się do źródeł myśli niderlandzkiego filozofa, natomiast druga skupiała się ściśle na jego koncepcji prawa natury i prawa międzynarodowego.

I

Na samym początku prof. B. Szlachta szeroko nakreślił kontekst historyczny, z którego wywodzi się myśl niderlandzkiego prawnika i filozofa, były to a) rozważania prawników rzymskich z II w. po Chr. o prawie naturalnym i prawie narodów; b) przewrót dotyczący koncepcji prawa naturalnego, który miał miejsce w XIV w. po Chr. za sprawą Skotystów (m.in. Wilhelma Ockhama) - zwrot nominalistyczny oraz c) kontekst historyczny XV i XVI- doktryna wypracowana przez szkołę z Salamanki oraz wojny religijne (głównie we Francji).  

Pierwsze ze źródeł, z których czerpała myśl prawna i polityczna Grocjusza dotyczy rozważań prawnika rzymskiego Gajusza (Gaiusa) dotyczące różnicy między prawem naturalnym (ius naturale) a prawem narodów (ius gentium), które to rozważania zostały zawarte w dziele pt. Instytucje (Institutiones). Rzymianie za stoikami przyjmowali koncepcje prawa naturalnego jako normy, które każdy ma w sercu. Prawo narodów (wg Gaiusa) to normy instytucji dyktowane przez rozum, które są przyjmowane przez całe narody ze względu na swoją użyteczność. Prawo naturalne zaś jest rozpoznawane tylko przez poszczególne jednostki. W ten sposób wg prof. Szlachty powstaje swoiste napięcie między prawem naturalnym a prawem narodów. Nie mniej, takie przedstawienie problemu wskazuje na możliwość oddzielenia od siebie prawa naturalnego i prawa narodów.

Drugim kontekstem, w którym osadzona jest myśl Grocjusza, jest zwrot nominalistyczny dokonany w XIV w. po Chr. i spór między tomistami (szerzej scholastykami) a nominalistami. Skotyści bowiem wychodzili w swoich rozważaniach od uprawnień przysługujących jednostce, a nie, jak to czynił św. Tomasz z Akwinu i jego następcy, od moralności. Spór ten toczył się na kanwie próby rozstrzygnięcia, czy istnieje (za Arystotelesem i jego koncepcją prawa naturalnego) natura gatunkowa wspólna wszystkim ludziom, stanowiąca punkt odniesienia dla ludzkiego rozumu. Prof. Szlachta wskazał na ciekawy wątek - zarówno koncepcja praw człowieka, jak i pozytywizm prawniczy wywodzą się z tego samego źródła - zwrotu nominalistycznego z XIV w. po Chr.

Trzecim, znacznie bliższym czasowo Grocjuszowi, konceptem jest myśl francuskich katolików (określanych jako katoliccy malkontenci) z czasów wojen hugenockich w XVI w., którzy w opozycji zarówno do tradycyjnych katolików, jak i hugenotów wypracowują doktrynę neutralnej przestrzeni publicznej. Grocjusz, inspirując się tą myślą, stara się nie wikłać Boga w ziemski ład polityczny. Dla niderlandzkiego prawnika groźne było zarówno myślenie katolickie, jak i hugenockie - każde z nich bowiem do uzasadnienia porządku politycznego i prawa natury angażowało Boga. Nie zmienia to jednak faktu, że pozostaje on myślicielem chrześcijańskim. Dla Grocjusza poszukiwanie ładu prawnego odbywa się przy zawieszeniu sądu o istnienie Boga (z zastrzeżeniem, że Bóg jako taki nie jest odrzucany). Polityka winna być uniezależniona od działania Boga i wikłania go w jej sferę.

II

W koncepcji prawa naturalnego H. Grocjusza na pierwszy plan wysuwa się kompetencja jednostki o karania występku, traktowana jako przyrodzone uprawnienie, prawo jednostki. Możność karania przenoszona jest przez jednostkę na państwo. Państwo bowiem jest tym podmiotem, do którego Grocjusz odnosi się w pierwszej kolejności. Tworzenie państwa odbywa się na drodze kontraktualnej, jednak nie jest to koncepcja, jak podkreślił prelegent, kontraktualizmu świadomego, jak uczynili to później Hobbes i Locke. Grocjański kontraktualizm korzysta ze skłonności człowieka do życia społecznego (kategorii przyrodzonej w rozumieniu Arystotelesa). Ta koncepcja tworzenia się państwa znajduje swoje odzwierciedlenie w tworzeniu się prawa narodów. Tak samo jak jednostka jest spychana do życia społecznego, tak samo państwa (narody) mają skłonność do koegzystowania między sobą na drodze pokojowej. Skłonność ta początkowo nieuświadomiona z czasem jest rozpoznawana przez rozum, w ten sposób konstytuuje się prawo narodów.

W swoim największym dziele „O prawie wojny i pokoju” (De iure belli ac pacis) z 1625r. Grocjusz nakreślił swoją koncepcje prawa natury oraz za Gaiusem formułuje doktrynę prawa narodów. Na wzór Gaiusa Grocjusz uznaje prawo narodów jako prawo rozpoznane przez poszczególne narody (jako całości) i uwzględniane z powodu swojej użyteczności. Natomiast tym, co spaja prawo narodów, jest naturalna skłonność do życia społecznego - poszczególnych ludzi i całych narodów.

Jako podsumowanie prof. Bogdan Szlachta wskazał kilka punktów, które mogą posłużyć jako streszczenie myśli Grocjusza. Są nimi m.in. a) odsunięcie zaangażowania Boga ze sfery polityki, b) wywodzenie prawa natury z granic ludzkiego rozumu z zaznaczeniem skłonności do życia społecznego, c) wskazanie szerokiego katalogu uprawnień jednostki, d) rozróżnienie prawa natury jako prawa jednostki rozpoznawanego za pomocą ludzkiego umysłu oraz prawa narodów jako prawa mieszczącego się „w granicach umysłów poszczególnych ludów”.

Po wykładnie zostały zadane 2 pytania: 1) Jaki wpływ na myśl Grocjusza miała myśl stoicka oraz 2) Czy Grocjusz miał instrumentalny stosunek do religii i transcendencji. Na pierwsze pytanie prelegent odpowiedział krótko i zwięźle - myśl Grocjusza czerpie po trosze z filozofii stoickiej, na której oparte są rozważania Gaiusa. Drugie pytanie okazało się trudniejsze. Wg prof. Szlachty Grocjusz nie traktował religii instrumentalnie, natomiast nie widział dla niej miejsca w sferze polityki (moment sekularyzacyjny). Wiąże się to po części z jego wyznaniem - erastianizmem. Pogląd ten wywodzi wszelką zwierzchność od państwa (rzeczpospolitej), a nie od Boga czy papieża. Ponadto Bóg jako byt owiany tajemnicą, niepoznawalnością, nie może mieć istotnej roli w sferze polityki, która jest kierowana przez ludzki rozum, np. przy rozpoznawaniu prawa naturalnego czy ius gentium.

Spotkanie moderowała Agnieszka Tarnowska.

Relację przygotował Mikołaj Deptalski - praktykant w Regionalnym Ośrodku Debaty Międzynarodowej w Krakowie i Ośrodku Myśli Politycznej, student II roku prawa na WPiA UJ

 

Poniżej przedstawiamy Państwu kilka słów podsumowania z debaty na temat polskiej prezydencji w Grupie Wyszehradzkiej (14.07.2021r.) i najważniejszych wątkach w niej poruszonych:

14 lipca 2021 roku Regionalny Ośrodek Debaty Międzynarodowej w Krakowie oraz Ośrodek Myśli Politycznej, zorganizowały debatę online, podsumowującą polską prezydencję w Grupie Wyszehradzkiej. Gośćmi debaty byli Szymon Szynkowski vel Sęk, Sekretarz stanu ds. polonii, polityki europejskiej oraz dyplomacji publicznej i kulturalnej; dr hab. Piotr Bajda, wykładowca Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego; dr Tomáš Strážay, Dyrektor Centrum Badawczego SFPA na Słowacji oraz Vít Dostál, Dyrektor Centrum Badawczego AMO w Czechach. Dyskusję moderowała Karolina Wanda Olszowska, koordynatorka RODM w Krakowie.

Na początku wystąpił minister Szymon Szynkowski vel Sęk, który przedstawił atuty polskiej prezydencji. Podkreślał jej aktywność przejawiającą się w dużej liczbie spotkań różnego szczebla, w tym prezydenckiego i premierów. Jako jeden z sukcesów, przywołał zorganizowany w Krakowie 17 lutego br. jubileuszowy szczyt z okazji 30-lecia Grupy Wyszehradzkiej. Z tej okazji przyjęto m.in. deklarację rocznicową, wytyczającą obszary przyszłej współpracy, uwzględniając rozwój wirtualnej platformy Centrum współpracy w walce przeciwko Covid-19. Zdecydowano również o zwiększeniu Funduszu Wyszehradzkiego z 8 mln do 10 mln euro, przeznaczonych na współpracę młodzieży. Ważnymi obszarami, były spotkania z formatu V4+Partnerstwo Wschodnie, V4+Japonia a także V4+kraje Bałkanów Zachodnich. Atutem polskiej prezydencji, było także organizowanie tematycznych spotkań na szczeblu ministrów konstytucyjnych, obejmujących wiele obszarów. Minister odniósł się również do spotkań premierów w celu dyskusji nad polityką UE i koordynacji stanowisk państw V4, szczególnie w zakresie wieloletnich ram finansowych i Planu Odbudowy dla Europy. Omawiano również kwestie polityki wschodniej, które były później podnoszone na forum UE, jak projekt planu gospodarczego dla demokratycznej Białorusi. Na zakończenie, minister zapowiedział dalszą aktywność Polski w ramach Grupy Wyszehradzkiej.

W drugiej części dyskusji, goście odpowiadali na pytania przygotowane przez moderatora. Pierwsze dotyczyło oceny polskiej prezydencji, okiem ekspertów. Prof. Bajda wyraził pozytywną ocenę, uwzględniając trudności, z którymi Polska musiała się mierzyć sprawując prezydencję. Docenił zaangażowanie V4 w działania na rzecz integracji państw Bałkanów Zachodnich z UE, co powinno być podtrzymywane w przyszłości. Jego krytyka dotyczyła nie w pełni wykorzystanego potencjału jubileuszu V4. Zabrakło konkretnych kroków, które pobudziłyby grupę, do dalszego rozwoju. Zauważył, że V4 może popaść w rutynę, co w przyszłości może stać się podstawą dla osłabienia współpracy w grupie.

Vít Dostál zwrócił natomiast uwagę na polityczne rozbieżności pojawiające się w grupie od 2015 roku, zwłaszcza odnośnie polityki unijnej, co wpływa niekorzystnie na aktywność V4. Wskazał również, że z punktu widzenia Czech mogą pojawić się nowe możliwości w polityce regionalnej, co wpłynie na zaangażowanie w ramach grupy.

W podobnym tonie jak prof. Bajda, wypowiedział się dr Tomáš Strážay, który szczególnie docenił pomysł zorganizowania na początku prezydencji dyskusji, z udziałem ministra spraw zagranicznych oraz przedstawicieli think tanków wyszehradzkich i wskazał go, jako rekomendację na przyszłość. Zwrócił również uwagę na możliwość przyszłych synergii między V4 a nowymi formatami współpracy regionalnej jak Trójkąt Lubelski czy inicjatywa Trójmorza. Jako pewne niedociągnięcie wymienił nie w pełni wykorzystany potencjał szczytu w Krakowie, podkreślając, że przyjęte decyzje powinny obejmować szerszy zakres.

W dalszej kolejności, w ramach polemiki, zabrał głos minister vel Sęk, który przedstawił swoją uwagę co do polskiej prezydencji. Jego zdaniem zabrakło w niej spotkania V4 w dużym formacie, czyli premierów państw Grupy Wyszehradzkiej z zewnętrznymi partnerami. Ministrowi odpowiedział prof. Bajda, który nawiązując do wypowiedzi dr Strážaya, podkreślił, że V4 powinna utrzymać rolę jądra w Europie Środkowej, jako spoiwo i główny moderator współpracy regionalnej.

Drugie pytanie dotyczyło oczekiwań względem prezydencji węgierskiej. W tym wypadku perspektywy czeska i słowacka były do siebie zbliżone, wskazując na możliwe zagrożenia wynikające z ambicji węgierskich. Vít Dostál zwrócił uwagę na możliwość wykorzystywania prezydencji w V4 do prowadzenia wewnętrznej rozgrywki politycznej, co wpłynęłoby negatywnie na Grupę Wyszehradzką. Dr Tomáš Strážay, dodatkowo skrytykował postrzeganie V4 przez Węgry jako jednego bloku politycznego w regionie Europy Środkowej. Zwrócił się również z apelem o większą szczerość, otwartość w wewnętrznych dyskusjach grupy. Ostatni odpowiadał prof. Bajda, który określił prezydencję węgierską jako prezydencję kontynuacji. Opowiedział się także za zwiększaniem Funduszu Wyszehradzkiego, co może pomóc w odbudowywaniu relacji społecznych w grupie, po pandemii. Na koniec zaproponował utworzenie forum polsko-słowackiego, na wzór forum polsko-czeskiego.

Debata zakończyła się po udzieleniu odpowiedzi na pytania zadane przez widzów. Pierwsze dotyczyło współpracy naukowej V4 z Ukrainą. Dr Strážay i prof. Bajda opowiedzieli się za taką współpracą, co może zwiększyć szanse młodych Ukraińców, przyjeżdżających do Europy Środkowej. Na ostatnie pytanie, dotyczące współpracy z Czechami w zakresie ekonomiczno-technologiczno-militarnym odpowiadali Vít Dostál oraz prof. Bajda. Obaj poparli taki pomysł. Dostál nawiązał do współpracy polsko-czeskiej w ramach formatu 2+2 oraz wspomniał o chęci powrotu do tego formatu ze strony czeskiej. Z kolei prof. Bajda zwrócił uwagę na korzyści płynące z wymiany dobrych praktyk w obszarze high-tech oraz współpracy cyfrowej i technologicznej.

Serdecznie dziękujemy za udział w debacie internetowej RODM Kraków!

Przygotowanie sprawozdania ze spotkania: Aleksandra Klag – praktykantka Ośrodka Myśli Politycznej i Regionalnego Ośrodka Debaty Międzynarodowej w Krakowie.

 

Zachęcamy do zapoznania się z relacją z wykładu prof. Piotra Kimli "Siła i słabość w polityce" o myśli Tukidydesa, który odbył się 1 lipca o godz. 18:00. Spotkanie zorganizowane zostało przez Regionalny Ośrodek Debaty Międzynarodowej w Krakowie i Ośrodek Myśli Politycznej. 

 

Prelegent sformułował swoje wystąpienie w oparciu o filary składające się na myśl autora "Wojny peloponeskiej" i ojca politycznego realizmu. To o czym mówi jest zbudowane w sposób „pośredni” na Tukidydesie. Grzechy słabych w polityce, ich słabość może być źródłem zła, cierpienia i śmierci. Nie zawsze mocarstwa, a słabe ludy, jak i ludy bez państw są powodem rozlewu krwi, a Tukidydes właśnie to pokazuje. Profesor zwraca uwagę, że dzieje się to kiedy stygmatyzują przeciwnika, prowokują go, kiedy za pomocą argumentów moralnych chcą osiągnąć cele niemoralne.

W pierwszej części profesor Piotr Kimla określił pojęcie siły jako pozytywne, wartościowe. Polityka bez siły w prezentowanej przez niego za Tukidydesem optyce, nie istnieje. Nawet na naszym przykładzie mówi on, że mamy wielu Polaków którzy są bardzo podejrzliwi wobec siły, może to być spowodowane utratą naszej mocarstwowości której nam brakuje.

Po drugie, zaznaczył on, iż przeciwnicy siły często używają argumentów moralnych (ukazywania się jako moralnie lepsi od silnych) i zakulisowych działań – bardzo często, jak dostrzegł Kimla, te argumenty nie mają jednak pokrycia w realnej rzeczywistości.

Konkludując wystąpienie, profesor opisał zjawisko, które występuje gdy napięcie woli połączy się z mocną strategią. Może ono wówczas zniwelować przewagę przeciwnika (chociażby gdy Napoleon przegrał z 600 tys. wojsk podczas inwazji Rosji, która miała 400 tys. wojsk). Gloryfikacja słabości jako moralnych wyżyn i degradowanie siły, prof. określa to jako odruch intelektualny swego rodzaju. W codziennych zmaganiach każdy poszukuje siły, bardzo rzadko nazywa się to po imieniu, chociażby student uczący się. Turnieje sportowe, które są zależne od siły mięśni jak piłka nożna, łyżwiarstwo figurowe – na bazie tych przykładów, możemy dostrzec, że siła w obrębie polityki daje stabilizację i bezpieczeństwo. Słabi często ukazują jako siłę jako coś brutalnego, „ślepą siłę” jednak jak się wydaje. Przechodniość siły oznacza, że silni nie są silni na zawsze, a słabi nie są słabi na zawsze. Możemy wtedy patrzeć na świat polityki jako silnych chcących utrzymać się na tronie, a słabi chcą zepchnąć ich z góry i sami wejść na ich miejsce albo ustabilizować swoją pozycję. Słabi często używają środków zakulisowych, np. sabotaży. Jednak w rzeczywistości są one niezbyt moralne, a słabi opisują się jako moralnie wyżsi. W narracji słabych siła staje się czymś ohydnym, deformującym. W przekonaniu Tukidydesa siła i agresja, to nie tożsame pojęcia, dla słabych jednak nie. Jednak czym innym jest siła, a czym innym jest agresywne wykorzystanie siły. Bardzo jest istotne, aby nie myśleć że słabi są ulepieni z jakiejś lepszej gliny moralnej. Słabi często pragną przekonać otoczenie i w to wierzą, że mają oni wszystkie cnoty. Doskonałych chrześcijan cierpienie może uszlachetniać, daje im możliwość dotarcia do szczytu społeczeństwa. Jednak w kontekście polityka, zawsze trzeba zadać sobie pytanie ile takich chrześcijan jest. Niestety w każdym społeczeństwie odsetek jest tak mały, że można, a nawet należy go pominąć. Cierpienie częściej poniża, a nie uszlachetnia. Można zaryzykować stwierdzenie, że kiedy dochodzą do wymarzonej siły, to rządzą o wiele gorzej od silnych. „Partia słabych unika stosowania przemocy, dopóki obawia się odwetu, a gdy otrzyma siłę to może terroryzować bardziej niż silni” – tak można stwierdzić za prelegentem prof. Piotrem Kimlą, wkład Tukidydesa w namysł nad realizmem politycznym. Profesor opisał także zjawisko, w którym słabi tworzą iluzję siły w celu zbudowania jakiegoś autorytetu. Nie zawsze za wybuch wojny i cierpienie nią spowodowane odpowiadają silni.

Podsumowując, pan Piotr Kimla poddał pod wątpliwość monopol słabych na moralność, słabi często w politycznym myśleniu naśladują silnych, ale robią to niedokładnie, nieodpowiedzialnie i prowadzi to do nieszczęść. Słabi często muszą być dużo bardziej ostrożniejsi jednocześnie posiadając o wiele mniej środków do działania, a to właśnie może powodować jakieś represje ze strony silnych.

 

Zapraszamy na kolejne spotkania organizowane przez Regionalny Ośrodek Debaty Międzynarodowe w Krakowie oraz Ośrodek Myśli Politycznej!